Trwa ładowanie proszę czekać ...

Mały plasterek, ogromna pomoc - opatrunki hydrokoloidowe

24 października 2016

Wielu szczęśliwców może na pewno powiedzieć, że ostatnio widzieli plaster na szkolnym boisku, przy okazji obtartego kolana. Plastry są więc często bagatelizowane. W dorosłym życiu bywa, że niewielkie rany przemywamy i zwyczajnie uważamy, by ich nie zabrudzić, póki się nie zabliźnią. Istnieją jednak przypadki, gdy opatrunek jest niezbędnym elementem powrotu do zdrowia.

Nowoczesny materiał

Hydrokoloidowe plastry to produkt, który otrzymamy bez recepty, jednak istnieją warianty, których bez niej nie kupimy. Składają się z hydrokoloidu, czyli substancji aktywnej złożonej z żelatyny,  karboksymetylocelulozy i pektyn zawieszonych w hydrofobowym poliizobutylenie sodowym. Generalną zasadą działania technologii hydrokoloidowej jest utworzenie dla rany idealnych warunków tzw. „komory wilgotnej”, która zapobiega zaburzeniu gojenia na wiele sposobów. Wewnątrz niej utrzymywana jest odpowiednia wilgoć przy jednoczesnym pochłanianiu prozapalnych i toksycznych substancji z wysięku, który wydostaje się z rany. Hydrokoloid pobudza też keratynocyty – komórki naskórka do proliferacji (namnażania) i wzrostu. Zapewnia on izolację termiczną, reguluje pH, utrzymując środowisko rany w lekko kwaśnym odczynie, co skutecznie zapobiega infekcjom bakteryjnym. Dodatkowo ma charakter przeciwbólowy – obniża miejscowo ciśnienie parcjalne tlenu, zapobiegając produkcji prostaglandyn odpowiedzialnych za pobudzanie zakończeń nerwowych do odczuwania bólu. Po zdjęciu opatrunku nie znajdziemy też nieestetycznego „strupka” ani blizny właśnie dzięki tym wszystkim udogodnieniom.

Nie tylko małe rany i otarcia

Jak podają statystyki, w skali roku 1% z nas wszystkich ulega przeróżnym oparzeniom. Aż 80% z tych wypadków dotyczy dzieci, głównie w wieku przedszkolnym, zaś resztę stanowią głównie osoby pracujące w zawodzie obarczonym ryzykiem (np. strażacy) lub ofiary pożarów. Niestety wśród ran oparzeniowych znajdą się na tyle głębokie, że blizna nie będzie łatwa do usunięcia, ale wiele przypadków oparzeń można dziś zaskakująco łatwo opatrzyć i zapobiec niepożądanym pozostałościom na skórze. Najważniejszym aspektem takiego działania jest przyspieszanie wzrostu naskórka tak, by był on procesem szybszym niż gojenie poprzez bliznowacenie. W tym względzie zdecydowanie pomaga wspomniany efekt „wilgotnej komory” i jego następstwa. Obecnie preparaty występują nie tylko w postaci samoprzylepnych listków, ale również jako pasty przeznaczone dla głębokich ran z małą lub średnią ilością wysięku, ale bez martwicy oraz jako żele stosowane na rany z martwicą suchą lub rozpływową.

Po powrocie ze szpitala

Poza urazami, których doznaliśmy przed hospitalizacją, zwłaszcza po długim okresie rehabilitacji, kiedy utrudnione jest poruszanie się u pacjenta, mamy do czynienia z odleżynami. Zazwyczaj są to rany małe, ale przewlekłe. Niezależnie od tego czy mają charakter suchy, czy lekko lub umiarkowanie sączący – opatrunki hydrokoloidowe są najlepszą opcją. U osób starszych, u których taki problem może szczególnie doskwierać, stosuje się najczęściej ten rodzaj plastra. Zawsze pamiętajmy, by przypominać takim osobom o regularnym wymienianiu opatrunku i stosowaniu się do instrukcji dołączonej do preparatu.

Materiał partnera zewnętrznego